Grupa protestujących w Seattle ogłosiła „strefę autonomiczną”.

Strefa Autonomiczna Capitol Hill,fot.:wikimedia.com

8 czerwca w trakcie antyrasistowskich protestów w centrum Seattle ogłoszona została “autonomiczna strefa”, do której nie mają wstępu służby. Strefę ochraniają uzbrojone grupy samozwańczych “strażników”.

Seattle to największe miasto w stanie Waszyngton, zamieszkałe przez blisko 700 tysięcy osób. Protestujący zablokowali sześć przecznic Seattle ogłaszając autonomię. Napisy na barykadach głoszą: “Opuszczasz terytorium Stanów Zjednoczonych”.

Manifestanci są związani z ruchem antyfaszystowskim.

Są uzbrojeni, opowiadają się za wprowadzeniem komunizmu na całym świecie i twierdzą, że właśnie nadchodzi światowa rewolucja. Demokratom opowiadającym się za odbieraniem prawa do posiadania broni, nie przeszkadzają teraz uzbrojeni „strażnicy” pilnujący rozwoju bezprawia i demoralizacji. Prezydent Trump domaga się odzyskania miasta, a manifestujących nazywa terrorystami.

Po śmierci George’a Floyda protesty przeszły przez większość stanów przeradzając się w zamieszki i rozboje. Napięta sytuacja dzieje się w Seattle w stanie Waszyngton, gdzie 8 czerwca pod naciskiem lewicowych bojówkarzy władze miasta z partii demokratycznej nakazały policjantom opuścić strefę. Wielu uczestników protestu posiada broń, a strefę ochraniają uzbrojone patrole. „Strażnicy” zapewniają, że broń ma służyć wyłącznie do obrony.

fot.:wikimedia.org

Po tygodniu trwających w mieście protestów policjancji w Seattle, aby złagodzić napięcie postanowili wycofać się z dzielnicy Capitol Hill. Jednak wycofanie się policji zamiast złagodzenia napięcia przyniosło odwrotny od zamierzonego efekt – powstanie strefy autonomicznej i zdominowanie jej przez Antifę.

Uzbrojeni bojówkarze wymuszają haracze od właścicieli firm i terroryzują mieszkańców. Za wjazd do swojej dzielnicy pobierają opłaty. Nie wpuszczają do siebie policji i żądają dymisji władz Seattle. Grożą, że rewolucja rozleje się po całym terytorium Stanów Zjednoczonych, a nawet na inne kontynenty.

„To, co się teraz tutaj dzieje, to powstanie i bunt młodych ludzi nie tylko w USA ale i na całym świecie” powiedział jeden z przywódców „państewka”.

Protestujący chcieliby wprowadzić komunistyczny porządek na świecie oraz zlikwidować policję. Żądają darmowego szkolnictwa i opieki zdrowotnej, finansowanej przez innych obywateli pod przymusem. Domagają się również wegańskiego jedzenia, a kilkoro z nich podjęło się nawet zabawnej próby wyhodowania warzyw na terenie parku.

Po wycofaniu się policji, protestujący wdarli się do ratusza i zażądali odwołania burmistrz Jenny Durkan. Fox News podaje, że radna Seattle Kshama Sawant działała razem z protestującymi w City Hall.

Donald Trump oznajmił, iż miasto zostało przejęte przez grupę terrorystów. Prezydennt USA wezwał burmistrza Seattle oraz gubernatora stanu Waszyngton do odzyskania miasta i przywrócenia porządku.

„Odzyskajcie natychmiast swoje miasto. Jeśli tego nie zrobicie, zrobię to ja. To nie jest zabawne. Tych okropnych anarchistów trzeba jak najszybciej powstrzymać!”

Prezydent Donald Trump już wcześniej wielokrotnie krytykował nieudolność lokalnych lewicowych rządów. Zdaniem Trumpa, gdyby władze były bardziej stanowcze, to nigdy nie doprowadziłyby do takich zniszczeń jak w Seattle czy w Minneapolis. Prezydent wezwał również gubernatora stanu Waszyngton do wysłania tam Gwardii Narodowej.

Władze Seattle nie tylko nie podjęły żadnych działań aby zakończyć protesty, ale apelują, by zrozumieć wzburzenie ludzi przebywających w strefie. Podczas gdy media głównego nurtu kreują często obraz pokojowych manifestacji, w rzeczywistości mamy do czynienia z marksistowską rewolucją kulturową rozgrywającą się już nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale rozlewającą się po całym świecie.

K. A., źródło:twitter.com/gpcodziennie.pl/trybun.org.pl

20 thoughts on “Grupa protestujących w Seattle ogłosiła „strefę autonomiczną”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *