Zdalne nauczanie od września? MEN już przygotowuje szkoły

fot.:pixabay.com

Kiedy po przejściu pierwszej fali „epidemii” rząd stopniowo zdejmował obostrzenia i otwierał możliwość powrotu do szkół z zachowaniem określonych warunków reżimu sanitarnego, wielu rodziców miało wątpliwości czy posyłać dziecko do szkoły, czy pozostawić je w domu. W placówkach należało bowiem m. in. przestrzegać zasad zachowania dystansu, co mogłoby negatywnie wpływać na rozwój i psychikę młodego człowieka.

Coraz częściej mówi się o tym, że od września dzieci nie wrócą do nauki w budynkach szkolnych. Ministerstwo Edukacji przygotowuje szkoły do pracy w trybie zdalnym od września. Według ministra zdrowia sytuacja związana z epidemią koronawirusa w kraju jest nadal na tyle niestabilna, że pod znakiem zapytania stoi powrót dzieci do nauki w szkołach po wakacjach. Ministerstwo Edukacji Narodowej przyznało, że należy rozważyć w tej sprawie kilka scenariuszy.

Kontynuowanie zdalnego nauczania po wakacjach

Minister Edukacji Dariusz Piontkowski powiedział, że szkoły są już szykowane do kontynuowania nauki on-line. Twierdzi też, że ministerstwo ma przygotowane rozwiązania prawne, pozwalające na kontynuację zdalnego nauczania od nowego roku szkolnego. Dodał, że nie wyklucza powrotu dzieci do szkół. Placówki edukacyjne należy jednak przygotować do zdalnego nauczania na wypadek pojawienia się drugiej fali epidemii.

Minister ocenił efekty zdalnego nauczania

Jego zdaniem większość uczniów podeszła do zdalnego sposobu nauczania z wyrozumiałością, realizując obowiązujący materiał. Minister twierdzi, że sukces nauki z domu w znacznym stopniu uzależniony jest od postawy i zaangażowania ucznia. Zdalna forma nauczania wymaga samodyscypliny, a z tą u młodzieży bywa różnie.
Rodzice, na wieść o możliwości dalszej nauki zdalnej od września nie kryją frustracji. To zrozumiałe, gdyż wymaga to od nich więcej pracy i zaangażowania. Rodzice muszą godzić naukę zdalną z pracą, co nie zawsze jest łatwe, a często bywa wręcz niemożliwe do wykonania.

Czy poza „niepewną sytuacją epidemiczną” może istnieć inny powód powrotu edukacji zdalnej?

Przypomnijmy sobie słowa pana premiera Morawieckiego z 5 maja 2020 r.
„Kolejny wielki globalny gracz wybrał Polskę na miejsce swojej inwestycji – wartej aż  1 000 000 000 dolarów i największej w naszym regionie Europy. 
Operator Chmury Krajowej zawarł strategiczne partnerstwo z globalną spółką technologiczną Microsoft Polska. Tym samym otwiera kolejny rozdział w rozwoju budowanej w Polsce platformy, która zapewni firmom i instytucjom publicznym dostęp do najnowocześniejszych rozwiązań chmury obliczeniowej oraz przyspiesza cyfrową transformację gospodarki.
Microsoft zainwestuje u nas w rozwiązania związane z chmurami danych. To kolejny ważny krok na drodze cyfryzacji i przyspieszenia rozwoju całej polskiej gospodarki. Krok szczególne istotny w obliczu nieodwracalnych zmian, jakie na naszych oczach zachodzą w ekosystemie społeczno-gospodarczym. Cyfrowa transformacja to wielka szansa na to, by szybciej i skuteczniej uporać się z obecnym kryzysem”.

Tymczasem na stronie Microsoftu czytamy:

Być może to tylko zbieg okoliczności. Możliwe, że w Ministerstwie Edukacji decyzje naprawdę podyktowane są troską o dobro uczniów i nauczycieli, nie zaś dbaniem o interes korporacji i chęcią kontrolowania społeczeństwa. Trudno jednak nie oprzeć sie wrażeniu, że decyzje w tej sprawie zapadły już dawno i może być to świadome działanie mające na celu likwidację tradycyjnego szkolnictwa oraz rozbicie więzi społecznych.

Spadnie jakość nauczania, ale również ucierpią relacje społeczne

Psychologowie ostrzegają, że izolowanie dzieci w domach może wyrządzić im ogromną krzywdę. Również w opinii wielu nauczycieli nauka on-line jest nieporozumieniem i nie można nim zastąpić tradycyjnego modelu nauczania. Dzieci potrzebują kontaktu z rówieśnikami, gdyż rozwój relacji społecznych jest równie ważny jak obowiązek nauki. Czy Ministerstwo Edukacji wezmie na siebie odpowiedzialność za zdrowie psychiczne i fizyczne dzieci?

Nie ma większego sensu izolowanie dzieci w domach w czasie lekcji, jeśli poza tym czasem będą spotykały się w swoim gronie. Posługując się logiką rządzących, dla dzieci nie stanowi zagrożenia uczestnictwo w zajęciach sportowych, wyjscie na mecz, do kościoła czy na przyjęcie weselne. Obawiają się oni jednak, że groźny może okazać się kontakt z równieśnikami w placówce oświatowej.

K.A., źródło: krakowwpigulce.pl/microsoft.com/instagram-mateusz_mleczko_tatkowski/twitter-PremierRP

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *