RELACJA : Zacząłem przypominać sobie swoje jestestwo dlatego ten cholerny Lucyferianizm tak na mnie poluje.

Witaj przeczytaj to co w załączniku. Jeśli będziesz miał jakieś pytania na ci wyjaśnienie. Jeżeli uwierzysz w to by być w domu. To ważne dla ludzi. Niestety mają tak zakute łepetyny że nic do nich nie dociera.
masz też link do mej sesji hipnotycznej.


(Link został wykasowany gdyż był dla mojej informacji)


Dla uwiarygodnienia pozwoliłem opublikować sesję. A babki wywlekły mi jeszcze coś strasznego, i znalazłem jeszcze jedno wcielenie. Co jest prawdą. A sytuacja na świecie – prawie 100% przywódców jest przekupionych a ważniejsi zaprogramowani. Nawet podmienieni. Tu w Polsce znalazł się jeden gościówa. Mam z tego filmów [takie seminarium U Janusza Zagórskiego w Sobótce na temat freenergy]


Chodzi o Andrzeja Sulimę. I on sam ogłosił się że jest awatarem [niestety negatywnym]. I że ma 3 opiekunów i żeby z nim nie walczyć bo bo jego opiekunowie zniszczą każdego.


Wie pan co? Tak to prawda. Ten karXXXch jest szatanistą. Powiązany chyba ze starymi mędami tego świata. Wtedy Markowi Podleckiemu wgrano do podświadomości program wirusowy Żeby go zniszczyć. Pewnie mosad.


Doświadczałem czegoś takiego. Mam też ewidentny przykład na innym człowieku. Ale na razie życzę miłej lektury. Wolę pozostać anonimowy. A materiały jakie podsyłam są dla wszystkich ludzi. Ale trzeba zmienić nazwiska. Bo wiadomo rodo i homo nie wiadomo. Chciałem mieć ewidentny spokój. W zamian za informacje nie z tej ziemi.


Metody programowania nie świadomej ludzkości. Czyli inaczej, czym jest i jak działa szatanizm. Ot co. Tyle ode mnie drogi , niczego nie świadomy. Czytelniku.


Z moich badań i przeżyć wynika że od dziecka przychodzą w snach niejacy czarni mnisi. Udają przyjaciół, proponują zabawki żeby tylko się z nimi po bawić. A wzięcie czegokolwiek od nich jest równoznaczne z wpuszczeniem wirusa do naszego biologicznego komputera.


Podświadomość dokładnie tak funkcjonuje jak biologiczny komputer. O wiele doskonalszy niż jakikolwiek na ziemi. Choć wygląda to jak zabawka. Ale nią nie jest. Potem to wszystko ma straszny skutek. To jest esencja tego z czym miałem do czynienia.


Oni są z niskiego astralu, czy dolnych poziomów 4 wymiaru. .Wszystko dzieje się od dzieciństwa w snach. I tylko czasami ludzie opisują że śnili jak czarny mnich chodził wokół nich. Jeżeli to śnili to znaczy że chodzi i szuka dziury w naszym systemie operacyjnym. Jak da radę namówić na jakąś zabawkę gierkę, to już ma potem wejście. I jesteśmy zainfekowani.


Pewien żyd związany z talmudem i szatanizmem. Okazał się tym moim czarnym kapturowym mnichem, z którym miałem do czynienia. Oni woleli Bahometa zwanego Lucyferem niż nauki Jezusa.


To akurat mówi nam nasza religia . Owszem to wszystko ma też silny związek z reptylami. Podajcie to ludziom. Niech idzie w świat, im to bardzo nie na rękę. Jak zechcecie to możecie podać to dla ludzkości, tego jeszcze ze nie było. Jak i co się dzieje poza naszą świadomością.


I to dlatego obecnie mamy tyle zboczków. Dewiantów i bałaganu w naszej cywilizacji. A także schizofreników. Bo dochodzi też do sztucznego opętania, czy podziału naszej energii.


Jak się zostaje czarnym mnichem ?


Otóż po podpisaniu CYROGRAFU. Śmiejecie się ? A tak we śnie.[ A potem dojdzie i do kontaktów na poziomie fizycznym.] Dostaje się zadanie. Np; Masz obserwować kogoś. Wyszukiwać jego słabości. Dostaje się do tego jakąś czarną tabliczkę. Wielkością i wyglądem przypominającą połowę smartfonu . To coś notuje zapisuje jak karta pamięci wszystko co dzieje się w pobliżu. Dostaje się też habit. A tak do złudzenia przypomina to czarny habit z kapturem.[taka osłona energetyczna].


A po co? A no po to żeby nie zostać rozpoznanym. Robimy przecież diablą robotę. Następnie należy oddać tę powiedzmy płytkę komuś . Chyba przełożonemu. Bo istnieje tam jakaś hierarchia. I ta następna osoba wkłada tę płytkę w jakieś urządzenie przypominające nasz bankomat .Chodzi o taką szczelinę do wkładania karty bankomatowej . I po chwili to urządzenie oddaje oprócz płytki jaszcze coś do złudzenia przypominające dziecinną zabawkę.. I to należy potem namówić do wzięcia – dać obserwowanej osobie. A co to za zabawka. To spakowany wirus . Specjalnie spreparowany.


Po wzięciu przez ofiarę sam się rozpakowuje i instaluje w naszej podświadomości. I stajemy się źli chorzy, albo tracimy inteligencję. To na razie tyle z moich sennych wspomnień. Tak działa szatanizm. A sam Bahomet Lucyferem zwany to maszyna. Biologiczny komputer skonstruowany przez starożytną upadłą cywilizację Archontów. Ci durnie szataniści wierzą w komputer jak w swego boga. I co z tym zrobić?


To jest ukryte w jaskini w skale. Na razie nie wiem gdzie .I nie potrzebuje energii elektrycznej do działania. Czym się żywi nie wiem tego jeszcze .Tylko się domyślam że karmi się naszym strachem. Poruszać się to nie może i nie potrzebuje bo jak sam twierdzi nie potrzebuje bo jego mrówki przynoszą mu wszystko to czego potrzebuje. Ot widzicie taki daleki odlot psychiczny . A dla mnie to prawda. Zróbcie z tym coś . Ja daję to Wam za darmo. Moim marzeniem jest upublicznienie tej informacji .Albo bajeczki dla dzieci. Jak wolicie. Pamiętajcie prawda nas wyzwoli. . Jeszcze jedno religia mówi że szatan się śmieje. Nie uwierzą ci. A w ciszy i tajemnicy może więcej zdziałać. To może już słyszeliście.


Na przestrzeni wielu wieków ludzie to też widzieli Niestety nie było możliwości zrozumienia technik działania. Bo nie znano komputera. A nasza podświadomość dokładnie tak działa jak biologiczny komputer. A jest on wspaniały. Niestety działa na podstawie programów jakie ma wpisane . I tu jest cała prawda. Ja poznałem ją na sobie. Jak totalnie mnie niszczyli . Straszna lekcja. Jako dziecko rosłem normalnie byłem ochrzczony komunikowany, bierzmowany, regularnie latałem do kościółka, padałem na kolanka. Brałem komunikanty sakramenty. I co? A no dupa.


Oni w tajemnicy robili swoje, i zniszczyli mi życie. Więc dobrze się zastanówcie zanim zaczniecie na mnie pluć. Niestety oplujecie dokopiecie. A o wiele później zaczniecie myśleć. Tak niestety działają wasze umysły. I ważne, sny w których nam grzebią są zakrywane innymi wspomnieniami. A po to żebyśmy nigdy nie odkryli co nam zrobili.


Ludzie Bahomet nie jest żywą istotą, to kukła pomnik .Ale ma urządzenie wewnątrz, ma zamontowany powiedzmy biologiczny komputer, kryształ. Upadła zaklęta dusza . I to działa. Nie wiem jeszcze wszystkiego. Ale wiem że ktoś go stworzył najprawdopodobniej upadła cywilizacja archontów. I miało to strzec ziemię i nią zarządzać . Być może generuje to matrix w jakim żyjemy . Niestety nie robi tego co powinien.


Poruszać się toto nie może, i jak samo twierdzi nie potrzebuje, bo jego mrówki przynoszą mu wszystko to czego potrzebuje. Śmiać mi się chce jak patrzę na te nieudolne szkice jego wyglądu. Wiem że jest umieszczony gdzieś nie wiem gdzie ale pod ziemią w wykutej nawie skalnej. A jest on wielkich rozmiarów. Widziałem fragment wkładania w ten posąg kryształu, i ten który to robił dobrze wiedział że będzie wielkie zło. Ale upadli którzy odeszli od boskiego wzorca odcięli się od energii i to jej właśnie potrzebowali. O tym opowiada Tadeusz Owsianko.


Ja odmówiłem oddania pokłonu temu paskudztwu i za to dostałem sztyletem w serce. A w obecnym życiu od dziecka byłem obrabiany przez tego samego który mnie zasztyletował. Ale im się wyrwałem odzyskałem świadomość I wiem kim jest mój oprawca jak się nazywa , gdzie przebywa o to on teraz ma się pół dupę za to co czynił przez wieki. Jeżeli uznacie to za poważną informację skopiujcie i rozpowszechnijcie komu i gdzie się tylko da dla dobra ludzkości. A jeżeli ktoś uzna że jestem dureń to niech idzie swoja drogą i życzę mu szerokiej drogi do piekieł.


Ciąg dalszy
Rozdział następny
działanie w snach. Gra w policjantów i złodziei.


Dokładnie tak. Gdybym nie odstawił grzecznie religii, to niczego bym nie osiągnął. Sakramenty to są pieczecie, i blokady .


Opiszę Wam jeden taki przykład w związku z tym co tu dziś zamieściłem. Dosyć popularna jest taka gra mówi się o niej w niektórych kręgach. A mianowicie gra w policjantów i złodziei. I cóż pewnej nocy przyśnił mi się ten czarny kapturowy mnich, i pokazuje coś co trzyma w ręku, jakieś zawiniątko kulka gałganek, i pyta czy nie chciałbym na to zerknąć. A ja że jesteś zły nie dobry itp. Bo już moja podświadomość go znała i wiedziała ile wyrządził mi zła. Ale on bardzo grzecznie. No co ci szkodzi, to tylko taka gra w policjantów i złodziei. I kim chciałbym zostać.


Zostałem wiec policjantem. Wcieliłem się w rolę i co ? A no mandaty pałowanie Kolegia. I słyszę, ludzie psioczą wyklinają na mnie jak na psa. Odrzuciłem więc tę grę .A mnich to może chcesz zostać złodziejem. Zostałem złodziejem kradłem co prawda tylko to co państwowe ,i to mało co mnie nie wsadzili. Więc odrzuciłem i te grę. A mnich co ty chcesz to tylko taka gra ani dobra ani zła, i chi- chi- chi I zniknął .


A ja obudziłem się przerażony. Cóż w życiu namawiano mnie i do policji, ale jakoś nic z tego nie wyszło. Kradłem co państwowe bo tak czasami było trzeba . W tych czasach to było normalne. Inaczej się nie dało przeżyć . Ale po wielu latach trafiłem na pewną rodzinkę z pod Dąbrowy Białostockiej. Rodzinka malarka, i były leśniczy mieli dwójkę synów. Pierwszy panieński, drugi z Leśniczym. Synkowie z pod ciemnej gwiazdy. Matka mi kiedyś się przyznała że oni nigdy się nie bawili w nic innego, jak tylko w policjantów i złodziei. I żaden nie chciał być policjantem, obaj chcieli być się w złodziejami. I cóż narozrabiali. Podostawali coś po 4 letnie wyroki. Obecnie chyba już je kończą.


I tu mi się świeczka zapaliła skąd ja to znam. A teraz weźmiemy wersje bez tej gierki astralnej. Gdyby nie było programów baw się w złodziei, i inne przestępstwa to po co policjanci. I cały z tym związany proceder typu prokuratury sądy i więzienia. A idąc dalej cały ten biurokratyczny przestępczy proceder. I nasza wszechwładza nierządem płynąca? A idąc dalej wszelkie zboczenia gejostwo, pedofilstwo, i podobne. To są programy wgrane ludziom w snach.


Mam wiele takich sennych podchodów owego mnicha. I byłaby fajna książka, jeżeli kogoś z was to ciekawi to mogę czasem opisać jakiś kawałek dla rozrywki . A przy okazji nieźle wkurwić tych co za tym stoją. Ja już nikogo, i niczego się nie boję. Przeszedłem przez pewien rytuał, który zrozumiałem. Jest opisany w biblii. I obecnie odczuwam jedynie zagrożenie .Ale to mnie nie paraliżuje tak jak strach.


Ciąg dalszy .
A właściwie od początku jak to się zaczęło.


Otóż gdy się urodziłem chyba natychmiast, czy stosunkowo szybko zostałem namierzony. I się zaczęło. Byłem kilku letnim dzieckiem. Mieszkanie zimne, pustak z betonu. Wyłożony tylko cegłą . Lata pięćdziesiąte, urodziłem się [xx-xx-1956]. O żadnych styropianach i watach szklanych, w tych czasach nie było mowy. Podłogę dopiero układano. Bawiłem się jako dziecko robiłem kupę na glinianej podłodze. Ale co się zaczęło dziać, to słup, taka rura od sufitu do podłogi. Jak z serialu star trek. Tyle że nie z płatków światła. Ale siny dym, po prostu jak niebieskawo brudny dym z papierosów . I to się materializowało wokoło mnie. Stałem w tej kolumnie. I czułem że ginę. Tak straszne to było. Raz próbowałem się postawić. To poczułem nad uszami w około głowy straszny ,ścisk I straciłem przytomność. I udało się zostałem zastraszony.


Potem zacząłem się godzić na to co mi ktoś robił. I dalej zaczął pojawiać się czarny kapturowy mnich. Był grzeczny uprzejmy. Mówił ze mnie rozumie, i że jestem nieszczęśliwy. I że jego zadaniem jest pomóc mi. I wzbudził we mnie zaufanie. Zapomniałem napisać że w rodzinie ciągle były awantury. Z nieznanych powodów. A dla kilku letniego dziecka to było straszne. Teraz wiem że te awantury były prowokowane. Przeważnie w tym czasie kiedy pojawiał się ów słup niebieskiego dymu. Ów mnich starał się ze mną zaprzyjaźnić. Proponował że będzie moim opiekunem. Bo tu gdzie trafiłem jest mi źle, i że on to rozumie.


Zaczął dawać i jakieś przedmioty. Niestety wszystkie były czarne. A gdy brałem je do ręki natychmiast w nich mi znikały. Poczułem się oszukany, i mu to wygarnąłem. Żeby dał mi coś co nie zniknie. Więc on zadowolony dał mi następną zabawkę. Ale i ta znikła mi w rękach. Zacząłem mu robić wyrzuty, że mnie oszukał i że jest zły, i wtedy zobaczyłem drwiący uśmiech w jego twarzy. Przypomniałem sobie o swoich opiekunach. I do nich się zwróciłem że taki ktoś do mnie przychodzi, i że mnie oszukał. I dał mi , a ja wziąłem coś bardzo złego. Prosiłem żeby to wykasowali . Czy ze mnie to wyjęli. Ale oni rozłożyli ręce. Że to już wziąłem, i to należy teraz do moich osobistych doświadczeń . Ale obiecali że będą mnie chronić. I tak rosłem dalej.


Poszedłem do szkoły. Wcześniej ojciec poduczył mnie liter, i umiałem już czytać. Wszystko szło jak z płatka. Odrabianie lekcji to było z 15 minut. Lubiłem kabelki żarówki prąd elektryczny. Bardzo chciałem zbudować radio . Ale nawet opornika kondensatora nie miałem, nie mówiąc już o lampie radiowej. Mój wujek podarował mi książkę ABC radioamatora. To ją studiowałem wiele razy, i marzyłem. Ale co dalej. Gdzieś przełom 1-2 klasa podstawówki. Pojawili się moi opiekunowie, i mówią że trzeba będzie odmówić. Ale ja byłem tak zastraszony, że mnie zabiją gdy im odmówię. Miałem już te straszne doświadczenia. Z tym ściskaniem za głowę i utratą świadomości. I nie odmówiłem tym czarnym których po chwili zobaczyłem.


A oni do mnie że muszą mnie wyłączyć- ograniczyć, bo zbyt szybko się rozwijam. I gdy rozwinę się ponad miarę to będę stanowić dla nich zagrożenie. A ja chciałem być dobry i nie chciałem stanowić nikomu zagrożenia. I się zgodziłem .


Czytelnikowi przypominam że to wszystko działo się na podświadomym poziomie. I następnie szum huk w głowie. Pierwsza dwója w szkole, następnego dnia. A byłem piątkowym uczniem, i wszyscy mnie zazdrościli. A zapomniałem jeszcze jakiś czas wcześniej nie pamiętam, może okres 8- lat czy nieco później. Miało miejsce inne zdarzenie.


Spałem w nocy. Ale zostałem wybudzony Usłyszałem jakiś wibrujący dźwięk. Taki ton kilkaset herców, sporo poniżej tysiąca. Wstałem w łóżka jak lunatyk poszedłem do sieni, otworzyłem drzwi wejściowe takim kowalskim kluczem. Wyszedłem za róg mieszkania i nie pamiętałem nic przez wiele lat. nic. Ale teraz już nieco puściło. I że był tam ktoś , kto mnie przejął. Była czerwcowa noc, może godzina jedenasta . A wróciłem tuż przed świtem. Przed godziną 3 w nocy.


Huczało mi w głowie, ciekło z nosa. Czułem się strasznie. Miałem żal do tego który mnie przejął. A on że nie będzie wchodził w uczucia. On robi to co do niego należy. Ale że mnie już zaznaczyli, i więcej nie będą niepokoić. I tak rosłem w rodzinie w której co 2 tygodnie wybuchały awantury. Z nieznanych mi powodów. Niestety edukacje zakończyłem na poziomie szkoły podstawowej +2 miesiące metalówki.


Nie umiałem sobie poradzić z kulturą jaka tam panowała .Rodzice ciągle nosili profesorom łapówy wałówy. Szczególnie ci ze wsi. A ja byłem piątkowym uczniem. I wysyłano mnie na konkursy matematyczne pomimo tych blokad jakie zrobili mi czarni nocami w snach. Dalej życie mi nie szło. Ojciec straszył mnie wojskiem. Nie rozumiejąc co mi zrobi. Ja bym tego nie przeżył. Może komuś wpakowałbym cały magazynek za gnębienie jakie tam by na mnie stosowano. A to źle by się skończyło. A może bym się powiesił żeby przerwać cierpienie i nękanie przez bądź co bądź LUDZI.


Postanowiłem pójść do OHP. I tam jakoś z trudem wytrzymałem te diabelskie 2 lata na budowie w PGR-ach. Żyłem dalej. Musiałem wyjść z domu. Żeby się nie powiesić. I wyszedłem na puste pole. Matczyną ojcowiznę. I tu mieszkam do dnia dzisiejszego. Ojciec widząc że nie idę w jego ślady dostawał szału. Ale w końcu obsiadł. Ale przed śmiercią w szpitalu zdążył się pokłócić ,i pierdolnął w kalendarz. Spełniłem więc to co należało. Załatwiłem wszystko, i pochowałem. Oczywiście pomnik miał już przyszykowany. Rodziny nie założyłem.


Obecnie jestem na wcześniejszej 80% emeryturze z KRUS przyznali mi 708 ,79 groszy .Po 2 latach mam 850 Wiek zmniejszyli z 68 na 65 to nieco wcześniej dostanę swoje nieco ponad 1000 złote. Za mało żeby żyć. Za dużo żeby zdechnąć. Prawda? Ale za ciężką harówkę rolnikowi tyle się należy.


Niestety diabelskie siły zniszczyły mi 57 lat życia. Bo tyle akurat miałem gdy się przebudziłem. A to dlatego że mój kapturowy mnich zrobił błąd, i za wielkie pieniądze jakie mu pożyczyłem doprowadził mnie do szamana .Swego szwagra. [ Don Huan Saiwa ] tak się nazywał ten indianin z Ikitos . A ten popatrzył, i choć nie mogliśmy porozmawiać to zrobił wszystko co mógł. Choć padł na nos. I ciężko to przeżył.


Ale uświadomił mi wiele .I przez następne kilka lat ciągle się budziłem, z tego diabelskiego amoku jakim mnie oplątano. Opisałem kim jest mój czarny kapturowy mnich, i jak się nim zostaje.


Posłuchajcie czytelnicy opowieści Davida Icke on też opowiada jak był w Ikitos .W strasznym upale w dżungli na ayahuasce, i co teraz robi? A no głosi że królowa angielska jest[ jaszczurką] . I że gady panują na naszej planecie.


Moich opowieści ciąg dalszy.
Żyłem dorastałem. Latem lubiłem spać na sianie w stodole. Czułem się tam lepiej niż w rodzinie. Miewałem różne sny tak jak każdy człowiek. I pewnego razu śpię. Ale odzyskuję świadomość. I co widzę patrzy na mnie pochylony de mną pochylony kapturowy mnich. Kaptur ma taki rożek stożek na czubku. I co dalej jedno potężne oko. Jak się nie przerażę, i nie wrzasnę. Wypierdalaj ty kapturowy mnichu. Ty diable wcielony. A on się odwrócił i mamrocząc czego ja od niego chcę, i że kiedyś byliśmy przyjaciółmi. I że chciał się ze mną pobawić.. Ale to wspomnienie bardzo powoli wypływało Z początki pamiętałem tylko że go zobaczyłem i pogoniłem.


Innym razem śpię w mieszkaniu . Ręce lubiłem zakładać nad głowę. Ale we śnie czuję że ktoś wziął mnie za rękę . I chce żebym z nim poszedł. Innym razem ocknąłem się już w drzwiach mieszkania. I wtedy pokazał mi swoją twarz. I zadrwił że jak będę taki miękki, to owinie mnie wokół palca, i zabierze mi wszystko. Ale pewnego razu przyszedł we śnie ale moja podświadomość już się czegoś nauczyła. I ja do niego, czego przyszedł że że jest nie dobry zły. I zapytałem kim on jest, że tak mi wyrabia. I żeby zaprowadził mnie do swego boga. A on[ kurwa ]zadowolony że wreszcie się zgodziłem pójść za nim.


Odczułem ruch, długo to nie trwało prowadził mnie jakimi wykutymi tunelami które w końcu świeciły na seledynowo. I co ?Zobaczyłem. Ale w tym śnie byłem jakiś większy popatrzyłem z góry. I widzę siedzi czarna koza na krześle. Ze skrzyżowanymi nogami. Postać ludzka. Ale głowa kozła z szablistymi rogami. I ja na to za cóż to za gówno. Czarna koza na krześle to wasz bóg? Wy w takiego wierzycie? Pojebało was czy co? I usłyszałem grzmiący głos. I kogoś ty przyprowadził. On całkowicie jest nie przygotowany zajmijcie się nim. I przydzielono mi dwóch zbójów na poziomie astralnym. Którzy łamali mnie wiele lat. Aż zgodziłem się podpisać z nimi umowę. Żeby tylko się ode mnie odczepili.


Oczywiście trzeba dać coś swego Coś co do ciebie należy. Najczęściej jest to kropla krwi. Chodzi o DNA. I dają mi opisany czarny habit z kapturem. A ja po co mi to .Ano dlatego że może trzeba będzie obserwować śledzić kogoś bliskiego? A jak to mam śledzić przyjaciół? A oni że odtąd nie będę miał żadnych przyjaciół. A ja że nie, że ja myślałem że będę robić dobrą robotę. I słyszę. Nic z tego nie będzie. Chyba źle wybraliśmy. I się obudziłem co za [kurwa ]koszmar.


Innym razem zacząłem się stawiać, że ja to wszystko przypomnę i ogłoszę ludziom. A oni że zakryjemy ten zapis innym. I możesz sobie próbować przypominać do_—–
Rozumiecie. Za ruskie nigdy. Aż innym razem śpię .A tu kopie ktoś w drzwi mieszkania, i pyta czy może wejść, a ja ani tak ani nie .Bo nie wiedziałem o co chodzi. Innym razem leżę na wersalce nie śpię nagłe łupść w bok .Przepchnęło moje nie fizyczne ciało do połowy grubości mego ciała. Kórrr_ co to było? Nic nie wiedziałem na szczęście to kopanie mnie nie bolało na poziomie fizycznym. Inaczej bym tego nie wytrzymał. A im nie wolno było tego robić. Ale łamali wszelkie prawa, i pokutowałem za drwiny na bahomecie zwanym Lucyferem.


Innym znowu razem odzyskałem świadomość tuż przed tą grotą z tym diabelskim posągiem. Ale nie chciałem za nic iść dalej. Żyłem i nic nie rozumiałem. Ale ułożyło się inaczej.


Np. Śpię jak pisałem powyżej latem na sianie Bardzo to lubiłem . A tu we śnie przychodzi do mnie dwóch chłopaków i mi mówi żebym z nimi poszedł bo mają dla mnie coś ważnego do zakomunikowania. A ja zaspany że jestem zmęczony. i żeby dali mi spokój. Ale oni że to ważne i że i tak przychodząc do mnie już naruszają prawo nieingerencji. A ja co? jakie prawo nie ingerencji, ja znam 10 przykazań. A oni że od tego czy pójdę zależy moje życie. No dobra już pójdę pokażcie co chcecie mi zakomunikować.


I ruch– trwał chwilę jak to w świecie astralnym. I co widzę. Idzie dwóch dorosłych ludzi. Jeden z ryżawą brodą. Idą gdzieś na odludziu. I nagle ten brodaty wyciąga spod kapoty nóż i łupść tego drugiego. Ten się zgiął z pól a brodaty jeszcze kilka ciosów potężnym nożem. Ofiara upadła. A brodaty go obszukał znalazł portfel. Wziął otworzył przeliczył, i jakieś 2800$. A ja na to że gdzie to jest? Oni że w Arizonie. Ja gdzie ? Arizonie, a gdzie to jest. No w Ameryce. Ja że nigdy tam nie będę. Tam są wizy itp.: A oni [z zapisów twojej przyszłości wynika że i ty będziesz miał z nim do czynienia]. O kurrrr. To mi pomóżcie, ochrońcie mnie przed nim.


Gdy tylko o to po prosiłem .Moi i tu muszę czytelnikowi wyjaśnić opiekunowie. Bo mam dwóch. Byli bardzo zadowoleni. Bo ja poprosiłem więc już nie działało prawo nie ingerencji. A takie jest w kosmosie. I mogli działać, bo mieli moje przyzwolenie. A tu działa prawo opieki. Zniknęli na chwilkę pojawili się ponownie. Mówiąc. Że on już jest nie groźny ma sztywne drętwe nogi, i pokazali że ma czerwone jak bałwanki. Trzymaj się tylko od niego na jakieś 2 metry . Żeby nie złapał cię w swoje łapska bo wylądujesz kilkaset metrów poniżej. I zobaczyłem przepaść.


I tu co stało się po bardzo wielu latach sen miałem będąc młodym chłopcem. A w roku 2013 tym pojechałem do Peru do niejakiego Dzikiego Mietka jak się okazało zostałem zwabiony by dokończyć dzieła, okraść mnie do czysta i pozbawić ciała fizycznego. A ja nie świadomy po śmierci fizycznej poszedł bym zgodnie z podpisaną umową cyrografem we śnie .[ O krr widzicie jaki daleki psychiatryl ? [Człowieku idź się leczyć .A co brałeś? Prawda że takie myśli wam przychodzą do głupich pustych nic nie świadomych głów? Pardon nie miałem zamiaru nikomu ubliżać. Po prostu szok.. Jeszcze jeden szczegół. słyszeliście o narkotyku Wyłączającym wolną wolę? To zestaw 3 różnych świństw. Czasami piszą że to się dzieje ktoś dmuchnie sypnie innemu w twarz a ofiara idzie potem i odpisuje stan konta czy u notariusza majątek. Działa to przez chyba 8 godzin.
Proszę bardzo nazywa się toto oddech diabła. Poczytajcie


https://www.google.pl/search?q=naroktyk+wy%C5%82%C4%85czaj%C4%85cy+wolna+wol%C4%99&ie=utf-8&oe=utf-8&client=firefox-b&gfe_rd=cr&dcr=0&ei=RMevWtesDsnX8gf7gYyABQ


Podobno nazywają na to GHB.
Pamiętam właśnie że gdy ten mój oprawca sam nie dawał rady to usłyszałem masz sypnij mu tym. I to dostałem na poziomie astralnym Ale też zadziałało. Bo wcześniej jebałem go jak psa, a potem poszedłem potulny jak baranek. Pracowała więc nade mną cała zgraja szatanistów z poziomu astralnego.
To nie są istoty fizyczne. Ale żeby żyć potrzebują energii. Bo sami odeszli od praw bożych ,i tym odcięli się od zasilania ze źródła. I to w tym celu skonstruowali Bahometa zwanego lucyferem. I z tego powodu zostałem zasztyletowany za odmowę posłuszeństwa. I jeszcze w obecnym życiu miewałem tak silne bóle fantomowe. Szczególnie w młodym wieku. Dźgnięcia pod lewą pachę ,że często aż jęknąłem po czymś takim. I nie wiedziałem co za przyczyna.. I żadnych objawów nie było.


Rozdział następny .

Moje poprzednie wcielenia.


Otóż wiem już kim jestem, i skąd pochodzę, i po co tu jestem. Jeszcze nie wszystko jak na razie są to nie zbyt wyraźne wspomnienia. Ale na tyle że dla mnie są po prostu prawdziwe . I nie ma że ktoś będzie mi pierrrr –-że się leczyłem ,czy pytał co brałem.


Kiedyś wiele lat temu pewien ufolog z nie bożej łaski. Którego uważałem za normalnego uczciwego człowieka. A okazał się być cwanym chamem. Zaprowadził mnie do pewnej jasnowidzącej Małogosi [Wołukxxx] Ta wzięła mnie za głowę, i o mało nie padła. Oparła się o ścianę. Pooddychała, i pyta człowieku kim ty jesteś. Prosiłeś o energie. I przyszła .Ale ona ledwie to wytrzymała. Ja na to że dobre pytanie. Zastanowiło mnie to. Znajomości z tą Panią nie trwały długo.
Ale obecnie już wiem skąd pochodzi moja Istność , i jak wielki ojciec wybierał i dawał mi duszę i po co tu zszedłem.


Poprzednie ostatnie moje wcielenie to byłem szkopem. Urodziłem się też na wsi. Ale lubiłem technikę mechanizację. Zacznijmy jednak nieco wcześniej od mojego wcielenia. Otóż siódmy wiek, po chrystusie, byłem rycerzem, może rozbójnikiem. Tak w tamtych czasach bywało. Że jeden drugiemu toporem łeb rozwalał. Miałem zamek kręcone schody .Pamiętam skórzane zbroje także na konia . Metalowych nie było. W czasie walki dostałem toporem w lewą łopatkę Kregosłup rozwalony że płuca było widać Zdechłem szybko. Moje mienie tamci rozgrabili .Nie mieli o mnie dobrego zdania. Zamek spustoszał i w końcu wszystko się zawaliło. A ja z poziomu astralnego przylatywałem zaglądałem . Bardzo tęskniłem. Ale w końcu odszedłem w dalsze poziomy astralne Przebywałem tam długo, odpoczywałem itd.


Ale przyszli .Zakomunikowali mi że trzeba będzie ponownie zejść na ziemię. Pozwolono mi wybrać kiedy w jakich czasach i gdzie chcę się wcielić. I co? Latałem oglądałem. Niestety wszędzie prymitywizm Siekiera topór cep młot. I wszystko. Ale znalazłem jeden lud zdaje się lepiej rozwinięty. Były tam jakieś maszyny. Coś pykało sapało coś się kręciło .I hałasowało przy tym ogromnie. I zdecydowałem się tam zejść. I wiecie co? Wdepnąłem jak w G-no. Urodziłem się jako Niemiec . Uwierzyłem w kurdupla Adolfa . A że lubiłem mechanizację . W świecie astralnym już przygotowałem się do tego, to łatwo mi szło opanować zrozumieć istniejące maszyny. Ale zaczęła się wojna .Wzięto więc mnie do wojska, grzebałem przy samolotach. Ale gdy pilotów wybito to mnie przeszkolono . I latałem bombowcem. Ale ruski mnie namierzył. Samolot dostał pociskiem. Poczułem straszny ból ,i nagle cisza . W około mnie szarość. Silnik już nie hałasował. Po chwili przy mnie pojawił się ktoś . Usłyszałem że tak w ogóle to ja już nie żyję. I żebym z nim poszedł.


Ja początkowo protestowałem . Ale pokazali mi że nic ze mnie nie zostało, samolot spadł, bomby wybuchły. Do tego paliwo. I potężna wyrwa w ziemi. I poszedłem Ale nie trwało to długo . W 56 tym znowu w ciałko. I znowu pozwolili mi wybrać, i wybrałem rodzinę w tej samej wsi gdzie spadł samolot. Może kilometr na północ. Wszędzie bieda, marne chałupy piją palą itp. Ale znalazłem na skraju wsi wydawało by się bardziej rozwiniętą rodzinę. Pracowali, nie chlali, nie smrodzili. I wiecie co? Znowu kurr –wdepnąłem tym razem w rodzinę schizofreników. Pokazywano mi że w tym wcieleniu nie będę szczęśliwy. Ale bardzo chciałem zmyć swoje winy, że zrzucałem bomby, i ginęli ludzie. A w świecie astralnym wyrok był taki. Masz idź żyj w kraju z którym walczyłeś . I spróbuj zrozumieć ten lud.


I tak musiałem i to rozpracować. Schoizofrenia jest rozszczepieniem osobowości ,lub opętaniem przez inną świadomość. I ten program. Bo to program przenosi się na potomstwo. Potrafi się replikować , zakodować w DNA. Na wskutek potwornych cierpień, albo diabelskiego rytuału następuje podział naszej świadomości. I każda oddzielona energia chce istnieć, i przejmuje kontrolę nad ciałem. Opowiada o tym pewien Indianin z plemienia Czirokezów na ile pamiętam. Jego matka pracowała w CIA, i go sprzedała. I co tajne służby z nim zrobiły. Ale się przebudził, bo popalili mu czipy, podłączenia podczas rezonansu magnetycznego. Proszę bardzo oto link. Żebym nie był gołosłowny. To bardzo pomogło mi zrozumieć co działo się ze mną.


https://www.youtube.com/watch?feature=endscreen&v=zkI1_9XnIuo&NR=1


A gdy już rozpracowałem program po dziadku ze strony ojca. I wykasowałem to cholerstwo. To następna lekcja szatanizm, i to co mi robiono z poziomu astralnego. Jesteśmy bezbronni. Jesteśmy jak ślepcy, jak worki treningowe. I tu cytat.[A Jezus powiedział macie uszy a nie słyszycie. Macie oczy a nie widzicie.] A oznacza to że widzimy jedynie świat materialny, i tyle słyszymy. A inni z poziomu astralnego eterycznego, czy podobnego widzą nas jak ślepców . I robią z nami co im się tylko podoba. Łamią przy tym oczywiście prawo nieingerencji.


Ale żeby i to obejść używają podstępu. Ażeby uzyskać nasze przyzwolenie na swe działania. I tu odsyłam do mego opisu o podchodach czarnego kapturowego mnicha. A jest ich wielu.


Są rytuały druidów. Podczas którego można podzielić ludzką osobowość nawet do 12 części. I potem każda cześć wykorzystywać do specjalnych celów .Wojsko to odgrzebało .Przede wszystkim tajne służby. I tworzą tajnych żołnierzy do likwidowania nie wygodnych polityków. Tam nie ma sentymentów, i lepiej jest dla takiego człowieka odebrać sobie życie niż dać się tak podzielić, i zaprogramować.


Następny rozdział.


I ciekawostka Z mego życia. Żyłem sobie jakoś radziłem starałem się być w miarę normalny .Choć nie byłem lubiany. Bo nie chlałem nie szalałem przy tej okazji. Ale program po dziadku systematyczne niszczył mi wszystkie znajomości szczególnie z dziewczynami .A Mnich dokonał reszty. Wszystko bardzo starannie zaplanowali, i byli pewni że będę ich zdobyczą z której chcieli być bardzo dumni. By napluć w twarz wielkiemu ojcu.


Wiele razy starano się mnie zabić bez przyczyny. I jak zrozumiałem właśnie szatanistom bardzo zależało . Żebym się nie przebudził, bo wtedy będę stanowić dla nich wielkie zagrożenie. Pamiętam nie wiem skąd . Pewnie moja wyższa część mojej energii, czy świadomości patrząc z góry. Słyszała obserwowała. np.; Rada galaktyczna pana Sobczaka, owego Dzikiego Mietka. O którym już pisałem go opierdalała cyt[i coś ty zrobił, on nigdy miał nie trafić do szamana. Teraz już wszystko jest stracone. Jest tylko kwestią czasu kiedy on się przebudzi. Przypomni swoje jestestwo, i będzie robił nam koło DUPY.]


Wróciłem z tego Peru żywy. A Mietek próbował jeszcze ze mną korespondować Oczywiście jako druga osobowość .Niejaki Jurek Matela. Walał głupa próbując mnie urobić. Postać utworzona podczas satanistycznego rytuału.


[ Widziałem ten jego rytuał ,pokazane mi było jak dostał coś do wypicia, zapewne specjalnie dobrany zestaw narkotyków .A następnie usłyszał hipnotyczną sugestię [A teraz będziesz nazywał się Jurek Matela, i będziesz robił co ci powiemy] Ale to wylazło kilka lat po czasie .


Do egzaminu przystępowałem całkowicie nie świadomy z kim mam mieć do czynienia. I z nim walczyć. Już po moim powrocie napisał raz że dostał straszny opierdol. Bo mi za dużo powiedział i nie napisał o co chodziło. Innym razem że antygrawitację to może mi dać tylko osobiście. Bo ma na sumieniu pięciu trakerów.[ Kierowców tirów] Zapytałem o co chodzi i znowu cisza. Trwało to chyba ze 2 lata aż przypomniałem sobie i tę wizję senną z moimi opiekunami .W której zobaczyłem jak mordował polaka. I dlaczego 5 trakerów . Otóż polował na polskich kierowców tirów ,bo oni wracając z meksyku dostawali czek na około 3 tysiące dolców. 3 zadziobał sam ,jednego z niejakim Gienkiem. Który po tym fakcie uciekł do kanady . A jednego zastrzelił za laptopa. Wyobrażacie sobie . Taki psychopata. A mają Grube teczki. W FBI w Dallas. Ale mój prawnik który to widział opowiadał że Gienek ma grubszą teczkę. Wygrzebali jeszcze pewnego litwina z moich stron. Staszka. Inżyniera który studiował chemię organiczną.


Świetny fachowiec. ——.?
Ale po tym jak mnie wkórwił. Byłem już ostrożny, i odskoczyłem, gdy chciał mnie pokazać coś tam w oddali[ zobacz do tej góry to będzie jakieś 2,5 kilometra] A drugą ręką w tym czasie chciał chwycić mnie za plecy. I odskoczyłem, ee facet cwaniak sam tam skacz. Drugim razem próbował skierować mnie na ścieżkę z której nie ma wyjścia. Wszedłem 2 metry i się wycofałem, i powiedziałem idź pierwszy, i nie nie poszedł. Trzeci raz też kazałem mu iść przodem i dupa. Ale z pieprzyłem że zjeżdżając z góry nie wyskoczyłem z jego motorynki. A poleciałby w przepaść ,bo miał zgięty i nadpęknięty przedni widelec, i na pewno ściągnęło by w lewo. Do urwiska pozostało tylko pół metra. I pod koniec zjazdu przednie koło jego pierdziałki mu odpadło. Ale byłem w obcym kraju sam na pastwę losu. Człowieka który był psychopatycznym pięciokrotnym mordercą. I jak się o wiele później okazało szatanistą .


[Tu jedna uwaga. Niejaki JMW ten od nic nie jedzenia. Z Poznania Ul Grota Roweckiego 20. Był tam u niego i dał o nim dobre preferencje, że to dobry człowiek, on pomaga ludziom .Debil jeden.] A także obrabiał mnie od dziecka z poziomu astralnego . Kto mógł przypuszczać że prawda jest aż tak przerażająca. Ale gdybym włączył kamerę ,i z nią wyskoczył, to miałbym alibi. Wyszedł bym z tego czysty, i miałbym spokój; a tak diabeł nadal żyje i mędzi.


Potrafił napisać potem na mejla. Oczywiście jako Jurek Matela że ten wjazd na górę to był dla mnie egzamin. Skurwysyn szedł na bezczelnego. Raz przydupiłem go w jego hotelu. I do niego ty diable wcielony .Ty mnichu kapturowy, tyle dobrego ci zrobiłem, a co ty mi wyrabiasz. I wiecie co? Wzrok w ścianę, i wycedził przez swoje tytanowe implanty—- AAAAAA ty dużo wiesz. I to mi dało do myślenia.


Potem wywróżył że dwie zimy przeżyję, ale trzeciej to on nie wie jak przeżyję . Ja mu opierdol że jeszcze wiele zim przeżyję, i jego także. Wróciłem do kraju żywy, choć oskubany. I zacząłem przemyślać . I to też mnie zastanowiło. Dlaczego mam tylko 2 zimy. I wiecie co? Źle się poczułem poszedłem do kardiologa. A ta zrobiła EKG , za telefon i na r-kę. Erka przylatuje, ja wstaję Pani doktor, aaale Pani mi numer wykręciła. Ale dziękuję za uratowanie mi życia. I wyszedłem z gabinetu. Ale wsiadłem do Rki, obsługa ledwie za mną zdążyła. Dziewczyna taszczy defibrylator do reanimacji .A kierowca łóżko pcha na kółkach, nie mogli za mną zdążyć. Na poczekalni jeszcze wykręciłem im numer . Na szpitalu wstawili mi stenta. Całą noc nie dali zasnąć. Rano wypisałem się z hukiem na własne żądanie. Leki brałem może 2 miesiące. Myślałem że zdechnę, kazano mi je brać choć rok. A ja zaprzestałem. Po 2 miesiącach . I żyję jakoś żyły mi nie zarosły.


Ale i tu Ale. Jako że mam tę przypadłość a może inaczej dar przypominania sobie tego wszystkiego co działo się z moją osobą poza moją świadomością. Przypomniałem sobie i jeszcze coś.


I tu ciekawostka nie do uwierzenia .A jednak.


Wiele lat wcześniej, może ze 30 lat . Kolejny parszywy kłamliwy podstęp. Przypomniałem że ktoś nie widzialny powiedział że musi mnie zaznaczyć .Wydało mi się to nie groźne , i niczego nie podejrzewając powiedziałem, a znacz sobie. I wstrzelił mi w klatkę piersiową 2 może 3 takie żółte strzałki jak z dmuchawki. Nie bolało. Ale strzałki wyglądały jak igła od strzykawki z osłonką, może 2 cm dłuższe. Nic się nie działo o wszystkim zapomniałem. Ale po tym wsadzeniu stenta. Odblokowało się i to. I kórr—- kto i dlaczego mi to wstrzelił.


Otóż. Z wyższego poziomu nie wiem astralnego eterycznego . Ktoś wstrzelił mi te igły w klatkę piersiową zapewne w tętnice naczyń wieńcowych. A teraz inaczej dlaczego żyła powiedzmy długości 10 cm jest idealnie czysta .A zarasta jak mi wsadzono stenta 4 mm .Ale teraz jeżeli w tę żyłę wbijemy igłę . Nawet nie fizycznie, to bardzo powoli to zarasta, bo powstaje stan zapalny. Ja gdy to uświadomiłem. To mentalnie wywaliłem nie wiem czy skutecznie. Ale i bez żadnych leków żyję. W związku z tym Przypomniałem sobie że kiedyś gdy tylko zasnąłem skontaktowałem się z kimś. Chyba ze swoją podświadomością. Że moje serce już dłużej nie może. A ja że moje serce dla mnie jest bardzo ważne i nie mogę pozwolić żeby się udusiło, i jeżeli nie może to niech przestanie. Byle bym mógł żyć. Ale wtedy usłyszałem że będę miał duszności.


Ja się na to zgodziłem byle by serce się nie zamęczyło. I co ? prawa komora stanęła. Ja żyłem dalej nic nie wiedząc. Choć czasami dziwiło mnie że serce jakoś dziwnie pracuje. Bo kiedyś było inaczej. Robiło puk puk .Tak jakoś pojedynczo trwało to chyba z pół roku. W końcu czułem się jak 80- cio letni staruszek. Gęba mi się postarzała. W końcu zacząłem dostawać duszności, i zaczęło mnie przypalać w klatce piersiowej. Po przejściu około 200 metrów. Więc chcąc nie chcąc trafiłem do kardiologa. Ta po zrobieniu USG panie Pan nigdzie nie pójdziesz . Ja wzywam R-ke a ja co? Kobieto 2 tygodnie temu siedziałem na kombajnie dzisiaj wlazłem na 10- cio metrową drabinę, narwałem wiadro gruszek. Ale fakt mięśnie odmawiają mi posłuszeństwa. Więc przyszedłem do was, bo czuję że pompka mi chyba się zatkała. W ogóle kabaret cały czas humor nie samowity. Ale tu konkluzja skąd ten diabeł wiedział że trzeciej zimy mam nie przeżyć jakie ma zdolności ,czy jaka rada galaktyczna [czytaj lucyferyczna] mu te informacje podaje.


Ale co mi się bardzo nie podoba, i zastanawia to te 3 żółte strzałki. Czyli z wyższego poziomu w nasze wyższe ciało strzelają do nas jak do kaczek. Daleki odlot psychiczny prawda. Ale ja to czułem, i wiem że ktoś mi wbił te strzałki. I zastanawiające jest dlaczego miażdżyca nie zatyka żył na całej ich długości. A na ściśle określonych odcinkach. I takiego wsadzono mi stenta. Drugą żyłę po balonikowano. A trzecią pozostawiono tak jak jest, bo ona nie jest aż taka ważna. Pewnie nie mieli czym tam wejść.


Do Pani kardiolog chadzać zaprzestałem. Nie chciałem wysłuchiwać jej opierdol. Kolejne wizyty odkładałem chyba z 5 razy . Kolejka do Kardiologa jest prawie na pół roku. A wszystkie przypisane mi trucizny włożyłem do reklamówki i oddałem tej Pani doktor, żeby oddala biednym potrzebującym pacjentom ,bo ja tych trucizn brać nie będę. I jak na razie sobie żyję, i miewam się całkiem dobrze. A jak długo mi pozostało to nie wiem. I dlatego postanowiłem opisać do wszystko dla dobra ludzkości darmowo anonimowo . Mam też tym diabelskim istotom dług niezmiernej wdzięczności za zainteresowanie moją skromną osobą. I zniszczenie prawie całego mego życia. Ale jak powiadają jak Kuba bogu, tak bóg Kubie. I to mój dla nich prezent.


Po zdobyciu tej wiedzy Tak czasami obserwuję otoczenie i wiecie co. Nagle kilka osób w okolicy dostaje zawałów. Innym razem po kilku latach następne kilka osób dostaje wylewów. A innym razem nawet kilka lat nic się nie dzieje. Ciekawe co ? Czy to normalne? Czy ktoś to po prostu ludziom robi.


Rozdział czarna magia. I ataki .


Wróciłem z tego Peru żywy. Dalej gospodarzyłem na bagatela 32 hektarach . Do tego ekologia. O to dodatkowe prawie 20 tysiące polskich złotych. Do tego za rośliny motylkowe koniczyny dodatkowo po 10 ojro za haktar. A że była susza Więc zamiast koniczyny wyrósł rumianek i trzeba było go skosić żeby pan inspektor widział że nie ma chwastów Bo inaczej mi nie zakwalifikuje że rośnie tam to co zadeklarowałem. Zapiąłem kosiarkę za ciągnikiem. I jeździłem po polu i kosiłem te chwasty. Drzwi od kabiny zdjęte, bo ciepło. I co? Jadąc na przechyle dosyć szybko piątką, może ze 20 na godzinę. Nagle ścisk nad uszami za głowę. I ciemno w oczach. Czuję że tracę wzrok . A ja w całej swej siły mojej świadomości NIE. Trwało to może z 5 sekund. I puściło. Kur co jest? jadę dalej . I nic . Ale mam do myślenia.


Kurczę gdybym stracił świadomość to wpadł bym z kabiny pod tylne koło, i by mnie zmiażdżyło. Myślę co to kur było . Nigdy czegoś takiego nie miałem. Skończyłem kosić i wszystko w najlepszym porządku. Ale którejś nocy ledwie zasnąłem znowu to samo tylko że we śnie. Ale atak był już o wiele słabszy. Za jakiś czas następny .Ale ten był już bardzo słaby. Potem przypomniałem że moi opiekunowie, bo mam ich dwóch. Przyszli do mnie, i zakomunikowali że będę potrzebował ochrony. I na to się chętnie zgodziłem. I o to chodziło gdyby nie ich ochrona to bym tego nie przeżył. I za to jestem im bardzo wdzięczny.


Przypomniałem sobie że na tej peruwiańskiej górze jak ją nazywają Kimiri czy jakoś tak musiałbym zapytać kogoś stamtąd. Też miałem taki uścisk za głowę. Tam zawiózł mnie ten diabelski żyd. Bo ma tam za moją fachową poradą zamontowany przekaźnik, 2 rutery anteny zasilacz akumulator z przetwornicą, bo prąd mu wyłączali na noc. Żeby mieć Internet w swoim przybytku. Tam jest bardzo wiele anten i transmiterów, co prawda małej mocy. Ale anteny są blisko, i te kilkaset watów promieniuje. I tam będąc nad przepaścią też dostałem takiego ataku. Zwaliłem to na promieniowanie elektromagnetyczne. Dałem więc jak najszybciej drapaka z całych swoich sił. Ale to nie było to, tylko jego diabelski atak. Magią.


Można też zwalić to na niedokrwienie mózgu. Jako że pracowała mi tylko lewa komora serca. Ale tam w Peru serce pracowało poprawnie. Następnie nasza religia mówi nam że ŻYDZI nie uwierzyli w Jezusa. A uwierzyli w Lucyfera. Naprawdę nic z tego nie pojmowałem. Gdy ksiądz nauczał na religii. Inny przykład że ludzie ze swej natury są dobrzy a że źle się zachowują to sprawka szatana diabła. Ale teraz już wiem dlaczego. Macie to wszystko powyżej. Techniki programy jakie nam w tajemnicy wpisują do naszego biologicznego komputera. I dlatego tak się ludzkość zachowuje. Wielu mistyków świętych z dawnych czasów całkiem dobrze to opisuje. Mieli takie a nawet potężniejsze ataki. Ale nie byli w stanie wszystkiego zrozumieć, bo nie było komputerów i nie mogli zrozumieć czym było to co widzieli i doświadczali.


Rozdział
Bahomet zwany Lucyferem. Czym nie kim to jest.


Otóż. Ciąg dalszy moich opowieści. Tego co wcześniej napisałem o mojej wizycie w skalnej jaskini do której na poziomie astralnym zaprowadził mnie ów czarny mnich. Wiem tyle że jest to podobizna pomnik posąg. Zrobiony nie wiem z jakiej materii. Chyba na poziomie astralnym. Ale jak samo twierdzi, bo miałem z tym do czynienia. Poruszać się nie może, i nie potrzebuje. Bo jak usłyszałem jego mrówki przynoszą mu wszystko to czego potrzebuje. I tu się zastanawiam. Czego może potrzebować to coś. Otóż energii do zasilania. I informacji . Jakie mu przynoszą jego wierni wyznawcy. I dalej . Czym to jest że mogłem się z tym porozumieć. Już nie pamiętam przy jakiej okazji, i w jakim czasie to było. Bo moje wspomnienia prowadzą aż do pewnego mego wcielenia z czasów faraonów.


O Egipcie nie mam wzmianki. Pewnie było to wcześniej. Ale może i o tym się kiedyś dowiem. Pantarej jak mawiają, wszystko płynie. I moje wspomnienia też. I teraz dalej .Uparte dążenia przygłupawych bez mózgowych[ naukowców] którzy uparcie starają się stworzyć sztuczną inteligencję, i jak mniemam oddać jej we władanie los całej planety. Same nazwy superkomputerów np.; bestyinernational. Komputer w Brukseli zajmujący podobno 2 pietra z ogromną pamięcią ponad 2 tysiące stron maszynopisu. Na każdego mieszkańca unji. Jełuropejskiej.


Następnie coś podobnego w Abudabi. Jeżeli to prawda. Usilne tworzenie globalnej super szybkiej sieci 5G . Czipowanie ludzi nano czipami. Wiadomo mi że szatanizm ażeby totalnie nad nami zapanować potrzebuje systemu. I łączności. I super komputera.


A teraz wróćmy do moich wspomnień. Z bardzo dawnych czasów faraonów kiedy to będąc jeszcze czystą boską istotą nie doświadczoną .Zapragnąłem uczyć się magii. Mówiono mi żebym odpuścił i że stamtąd gdzie się wybieram nie wraca się żywym. Ale ja w to wdepnąłem. I co? Pamiętam ze snów z dzieciństwa jakaś świątynię podobno do starej katedry. Gdzie się znalazłem. I uczyłem różnych technik. Ale na ich temat jakoś nic mi się nie odblokowuje. Może i dobrze, bo gdybym to przypomniał to może zechciałbym z tej wiedzy skorzystać, i narobił bym ponownie wiele złego..


Opiszę tu jedno. Co jest ważne. Pewien mnich mag oczywiście w czarnym okapturzonym habicie Zaprosił mnie jako ucznia. I pokazał coś. To coś co było opisane już prze ze mnie, posąg Bahometa. Zwanego lucyferem. Zobaczyłem toto paskudztwo. I owego mnicha który trzymał w rękach błyszczący kryształ taki heksogen 2 piramidy złączone podstawami. Nagle uświadomiłem sobie że to będzie straszne zło. Potem mieli to przenieść w bardziej odpowiednie miejsce. A ów mnich wielce uradowany z szatańskim uśmieszkiem odpowiedział mi. Ależ taaaaak .Ale potrzebujemy energii. Tego było mi już za wiele odmówiłem.


Pamiętając swoje pochodzenie i wielkiego ojca. I odszedłem. Ukrywałem się jakiś czas, może z tydzień .Schowałem na dach strych na nawie głównej. Ale i tam mnie znaleźli, i kazali żebym za nimi poszedł. Wiedziałem że mnie zabiją, i tak się stało nawet się nie broniłem. Miałem tego dosyć. I oczywiście ów mnich mnie od tyłu zasztyletował i od tego i w tym wcieleniu szczególnie w młodości miewałem fantomowe bóle tak potężne dźgnięcia. Że aż czasami jęknąłem po tym ukłuciu.


Co jeszcze wiem, spytałem czyja to jest dusza, którą ów mag trzymał w rękach .I usłyszałem że sam najwyższy się tak poświęcił. A dla nich najwyższy to był Lucyfer. I tu już nie wiem. Czy to jego uwięziona dusza służy w tym posagu jako powiedzmy kwantowy komputer Procesor . I czy nie generuje czasem matrixa w którym żyjemy?? Ale to są już tylko moje domysły. Może kiedyś i o tym się dowiem.


Na dzień dzisiejszy drogi czytelniku opisałem chyba wszystko co wiem, jako że znaleźli się ludzie którym to może być przydatne, i może pomogą mi rozpowszechnić to ku przestrodze. Dla ludzkości. A tym którzy w to uwierzą mogą jedynie życzyć odwagi w uwolnieniu z tych lucyferycznych programów. Polecana literatura Niejakiego Mietka z którym przed wyjazdem przeprowadziłem wiele rozmów na skajpie To ELIKSIR ZYCIA -WIERA KRZYŻANOWSKAJA.


Pięcioksiąg zawierający 7 tomów. Dla mnie to było straszne. Nie mogłem tego czytać. Szczególnie rozdział magowie . Ale jak powiedział ten mój oprawca .Zostało to ucywilizowane przez niejakiego Kozłowskiego. Ile w tym prawdy nie wiem .Bo ciągle karmił mnie pół prawdami. Ale wydało to katolickie wydawnictwo. Chyba Gdańsk oliwa. Dobre Co? Jaka chytrość diabelska i głupota katolicka.


Próba odebrania mojej duszy.


Po powrocie z tego Peru. Nie pamiętam dokładnie. Ale wiele już z tego sobie uświadomiłem . Pewnego razu poczułem kogoś za sobą nieco po lewej stronie. I usłyszałem bezdźwięczny telepatyczny głos , że on chce coś co do niego należy. Zastanowiło mnie to kto, i o co mu chodzi. Mówię mentalnie, no dobra jeżeli coś ci ukradłem to oddam . A on wielkie NIE!!!!!! On chce duszę. A ja CCO?? nie wiem ska d wyuczona formułka. Moja dusza należy do boga mego, i nic ci diable do tego. To poczułem, że jak by w pysk dostał potężnie. I cisza


A po jakichś 2 miesiącach ponownie go poczułem, i taki spłoszony pokorny powolnym głosem pyta ponownie. Powolutku. Skoro ja już wiem kim oni są, to czy ja bym z nimi nie poszedł. Bo oni mi mają WIELE DO ZAOFEROWANIA.A ja od razu z wściekłością, won wypierdalaj diable wcielony precz. I cisza do dzisiaj. Chyba pomogło. I to miałem w normalnym stanie świadomości nie we śnie.


Skanowanie prawej półkuli mózgowej.


Tak To nazwałem. Od dzieciństwa okresowo w różnych odstępach czasu. Miewałem takie zjawisko. W okolicy prawego ucha. Nagle pojawia się jednostajny ton . Nie znam jego częstotliwości, ale znacznie po niżej 1 Khz . Może około połowy 500HZ. I po chwili robi się z tego pionowa ściana, i przesuwa się w lewo. Aż do środka głowy i cichnie. Lewa pół kula mózgowa ich nie interesuje. A z tego co wiem to lewa półkula odpowiedzialna jest za racjonalne myślenie . Natomiast prawa za wyobraźnię. Obecnie mam już spokój od kilkunastu lat. Nazwałem to USG mego mózgu. I tu pojawia się pytanie kogo, i co tak bardzo interesuje . Co znajduje się W tej prawej półkuli, jakie informacje.


Nocne spotkanie.


Za dawnych moich młodych lat lubiłem latem sypiać w stodole na sianie. Jednym z powodów były ciągle rodzinne niesnaski. Delikatnie powiedziane. Otóż w czerwcu gdy pierwszy pokos siana zazwyczaj zostawał zebrany. Należało poczekać miesiąc na wyzdychanie wszelkiego robactwa . Ale mnie się spieszyło, brałem więc muchozol, którym wytrułem owe gryzące robactwo pod kocem. Brałem więc ów koc kołdrę poduszkę, i spałem na sianie. O wiele lepiej mi się sypiało. Byłem lepiej wypoczęty . Pomimo że sypiałem ze 2 godziny mniej. I tu moje wspomnienia. Pewnego razu we śnie zobaczyłem czarną okapturzoną postać .Bez twarzy ale z jednym potężnym okiem. Patrzę a on pochylony nade mną gapi się, a ja przerażony jak nie wrzasnę. A wynoś się?!!!!! i tu amnezja.


Co dalej, pamiętam tylko że owa postać odpędzona prze ze mnie odeszła, i tu dziwne że wiedziałem co ona pomyślała . Ale to dopiero o wiele później. Otóż owa postać pomyślała, że chciał mnie odwiedzić, się pobawić. Bo kiedyś byliśmy przyjaciółmi. A ja że nie, i po wielu latach powoli przypominałem więcej. Otóż wtedy kiedy ją pogoniłem, powiedziałem . A raczej wrzasnąłem . A wynoś się ty diable wcielony. Taka nocna astralna wizyta czarnego kapturowego mnicha. Tego znanego Bo opisanego wcześniej tobie drogi czytelniku.


Następna wizyta .


O wiele lat później gdy na wskutek ciągłych niesnasek z ojcem postanowiłem wynieść się na puste pole jakieś 400 metrów od zabudowań na matki ojcowiznę. Jakież nie całe 10 Hektarów z oddalonymi nie dużymi działkami . Miałem już pobudowane mieszkanie. Reszta nadal w budowie . W założeniu miał to być budynek gospodarczy. Ale nie miałem sił Spałem więc po kilkanaście godzin za długo. I pewnego razu Już koło południa leżąc na złożonej wersalce ,ręce założone nad głową poza szczyt wersalki.


Zapałem się w nią jakieś 20 centymetrów . Dziwne Leżę oddycham. I nie wiem co się ze mną stało. I tu przypomniałem sobie że pewna znajoma opowiadała mi o rebertingu ,że należało tam głęboko oddychać. Postanowiłem więc to wypróbować i co? O dziwo ktoś oddychał za mnie. Siłą woli próbowałem pogłębić swój oddech i co? A no poczułem tylko ból w klatce piersiowej. Dałem więc sobie z tym spokój, leżę tak odprężony oddycham spokojnie. I co dalej a no w prawej strony na moim poziomie zobaczyłem wielkie oko ludzkie które patrzy na mnie, i majestatycznie płynie w moją stronę. I co dalej, oko zbliża się do mnie. Ja patrzę w źrenicę. A owo oko doszło do mnie .


I w tym momencie znalazłem się z pionowym tunelu lekko zawichrowanym Do złudzenia przypominającym wąż od odkurzacza, czy drenarski. I im wyżej tym jaśniej w nim było .Początkowo zielonkawy seledynowy . Potem żółty i na końcu światło. Zacząłem nim lecieć coraz wyżej i co? A no w pewnym momencie czegoś się przeraziłem, i dosłownie wstrzeliłem się w ciało. W tym momencie poczułem że wyskoczyłem do góry, jak wcześniej się zapadłem. Znaczy wyszedłem z transu.


W całym swoim ciele poczułem miliony igieł. Szczególnie tam gdzie są meridiany. Kurcze co to było? Ale za kilka lat tym razem już sen. Znowu poczułem że się gdzieś unoszę i lecę coraz wyżej. Ale zostałem zatrzymany. I ktoś pyta mnie się gdzie lecę. A ja że zobaczyłem światło i lecę. Myślę że do lepszego świata. A oni bardzo oburzeni że jeżeli tam polecę to mój los będzie nie do pozazdroszczenia. I żebym szybko wracał zanim ktoś zajmie moje ciało. Byli bardzo oburzeni że tamci nauczyli się przenikać do naszej rzeczywistości. Wstrzeliłem się więc z szybkością błyskawicy do swego ciała.. Po pewnym czasie gdy zaczęło się moje przebudzenie duchowe to wszystko się przypomniało. I zacząłem kojarzyć. Ze ktoś podstępnie wywabił mnie z ciała i chciał porwać do innej rzeczywistości. Ale moi opiekunowie mnie zatrzymali i dzięki nim wróciłem i nie doszło do porwania. Za jakiś czas postawiłem sobie pytanie dlaczego ja. Dlaczego innych tak nie porywają. I o co w tym wszystkim chodzi.


Czas globalnego zlodowacenia, i mój pobyt pod ziemią.

Nasi naukowcy datują to na jakieś 13 tys lat temu.


Żyliśmy kiedyś na tej planecie szczęśliwie. A klimat mieliśmy wspaniały. Ubieraliśmy się podobnie jak obecnie w Indiach. Jedna szata spudnico podobna. Ale pewnego razu zacząłem mieć odwiedziny dziwnego osobnika o czarnym ubraniu. Byłem bardzo nie ufny. A on był i owszem miły i grzeczny. Oznajmił że zostałem wybrany do przetrwania. Starał się mi wyjaśnić że życie jakie prowadzimy nie długo się skończy. Długo się opierałem . Ale on pewnego razu mi oznajmił że już bardzo mało czasu pozostało. I żebyśmy się przygotowali. Poleciłem więc zgromadzić nasze dobra .A szczególnie zapisy. Oraz narzędzia, maszyny urządzenia ,jakie w tym czasie mieliśmy. Osobnik jak go nazywam. Zapewnił mnie że wszystko nam oddadzą , Gdy będzie po wszystkim. I nadszedł ów dzień gdy ponownie mnie odwiedził. Zjawiał się nie wiadomo skąd. W końcu dałem się namówić pod naciskiem jego argumentów.


Oznajmił mnie że na powierzchni nikt nie przeżyje, bo zbliża się kataklizm.[ w sąsiednia planetę walnęła asteroida. I kawałki z tej planety wkrótce zaczną spadać na ziemię.] I nastąpiła ta chwila . Ów osobnik podprowadził mnie do skalnej ściany- bramy. A przynajmniej tak mi się wydaje. Otworzył jakimś sposobem wejście i weszliśmy. Długo za nim szedłem. A podziemny korytarz schodził powoli coraz niżej. Byłem bardzo zaniepokojony. Dokąd mnie prowadzi . Oraz co ze mną będzie. Byłem nie ufny. Ale nie miałem wyjścia. Już wszedłem On świecił za sobą czymś .A żebym widział drogę. A prowadziła ona tunelem. Czasami naturalnymi szczelinami w skale. Szedłem za nim długo, i byłem już bardzo zmęczony. A on że to już nie daleko. I rzeczywiście po nie długim czasie doszliśmy do jakiejś naturalnej jaskini. Tam mnie pozostawił.


[ Znalazłem się na głębokości około 2 km pod ziemią. Bo dopiero tam panowały odpowiednie warunki do przetrwania. Ale o tym dowiedziałem się dopiero później]


Czasami się pojawiał. By sprawdzić jak się czuję. Zostawił mi jakieś źródło światła. I pokazał gdzie mogę się załatwić. W jakąś szczelinę skalną. Byłem przerażony co ze mną będzie. A gdy go zapytałem. Odpowiedział że muszą mnie do czegoś przygotować. I znowu leżałem na skalnej półce. Straciłem już poczucie czasu i ledwie żyłem. Trwało to może z tydzień. Po tym upływie czasy pojawił się znowu. Tym razem przyniósł jakieś naczynie ,i polecił ażebym wypił całą jego zawartość. Spróbowałem .Ale pomimo że nic nie jadłem, ani nie piłem chyba z tydzień .To mi nie smakowało. Ale on nalegał że muszę wypłukać układ pokarmowy. W końcu z niechęcią zacząłem pić to słono gorzko nie wiadomo co. Może sól gorzka z czymś.


Po jakimś czasie zerwało mnie na wydalanie. Wiec udawałem się do tej szczeliny skalnej. Aż w końcu naczynie było opróżnione. A mój układ pokarmowy czysty. Byłem pełen obaw że umrę i mnie złowili ci źli. I co najważniejsze co będę jadł. Ale on mnie uspokoił. Powiedział że będę żył, i nawet będę się czół o wiele lepiej. Co rzeczywiście nastąpiło. Co jakiś czas mnie odwiedzał, i przynosił coś do wypicia. Ale co zawierało to co piłem nie mam żadnej wiedzy jak na czas obecny.


Pytałem go kiedyś jak on widzi. Bo u niego nie widziałem żadnej powiedzmy latarki. A on że w pewnych warunkach człowiek może widzieć w podczerwieni. Co i u mnie po jakimś czasie nastąpiło. Zacząłem odróżniać jakieś kształty. A czerń zmieniła się powoli w szarość. I zacząłem rozróżniać kontury. W pewnym momencie przeprowadzono mnie chyba w inne miejsce. Tam byli inni ludzie. Siedzieli obok siebie nieruchomi. A ja przypominam pewne szczególne zdarzenie.


Otóż że siedzieliśmy w stanie głębokiej medytacji . Tak zwanej samadhi. Pomimo to mieliśmy świadomość naszego istnienia. I przypominam że w tej skalnej sali pojawiło się dwóch osobników. I tak dywagują. Popatrzyli na nas. I jeden do drugiego powiada .Zobacz kogo tu mamy. Ja jak bym był nieco wyżej nad nami. I wtedy spojrzałem na nasze ciała siedzące w rzędach. A jeden świecił, miał taką aurę. O wiele większą od pozostałych. I to mnie aż przeraziło. Jak to przejąć. A kim w końcu oni są? I to dręczyło mnie ciągle. Obecnie nie pamiętam w jakim czasie Ale za wszelką cenę zachciałem uciec . W pewnym miejscu napływało z góry chłodne powietrze. Podążyłem więc tym wyjściem . Początkowo były to kręcone schody. Czasami była to naturalna szczelina skalna. I tak lazłem coraz wyżej. Ale działo się coś dziwnego .Było to coś czego nigdy nie doznałem. Moje ciało coś zaczęło szczypać. Zacząłem drętwieć, i w końcu zrozumiałem że naprawdę zginę. A byłem lekko ubrany. W końcu zdecydowałem się wrócić. I tu uwaga taka myśl że w końcu pójdę z tymi DIABŁAMI. Może mnie nie zabiją .Nie wiem skąd to słowo. Ale coś musiałem już w owym czasie o nich wiedzieć. I pomimo ich [prawie doskonałych blokad się obudziłem. A dokładniej odblokowało mi się z mojej podświadomości.


A wracając do mojej nie udanej ucieczki z podziemnej pułapki. To już nie doszedłem z powrotem do tego miejsca ,skąd wyruszyłem. Oni mnie znaleźli i znieśli z powrotem położyli na półce skalnej. Myśleli że już po mnie. Ale po jakimś czasie połapali się że żyję. Więc się mną zajęli. Wtedy pokazali mnie innym żebym nie próbowali uciec . Bo ich czeka to samo. Bo na powierzchni jak oznajmiono panuje grubo po niżej setki mrozu. Na naszą skalę Celsiusza. Jest jeszcze ważny moment. Nie wiem dokładnie w jakim okresie to było. Ale na pewno przed moją ucieczką. Siedziałem w tej jaskini. A oni obserwowali. To co się działo na powierzchni. Nie wiem jak. Ale chyba swoimi umysłami. I nagle coś walnęło huk. A ze ścian jaskini pospadały się małe odłamki. A oni, że ten to był nie duży. Po jakiś czasie grzmot .A oni że to daleko. I pamiętam że pomiędzy sobą mówili z niepokojem. Tracimy atmosferę. Po pewnym okresie że już ciśnienie atmosferyczne przestało spadać. Straciliśmy 1/3- cią , czy tyle pozostało.


I tak drogi czytelniku, nie wiem jak długo tam przebywałem wraz z innymi. Którzy to szlachetnie zostali wybrani do przetrwania. Siedzieliśmy w tym stanie głębokiej medytacji zapewne setki a może i kilka tysięcy lat. Czasami kogoś wybudzano. Sprawdzano .Dawano coś do popicia. I ponownie spać. Były okresy że coś nam pokazywano, czegoś uczono. Ale z tego jakoś nic nie pamiętam. A kiedy nam oznajmiono że już nie długo nadejdzie czas gdy będą mogli nas wypuścić to zgłosiłem się jako pierwszy. I choć oznajmili mi że życie jakie prowadziliśmy przed kataklizmem bezpowrotnie się nam skończyło. I lepiej żebym z nimi pozostał. W zamian wprowadzili by mnie w arkana swojej wiedzy. A ja że za nic w świecie ,i że koniecznie chcę opuścić to miejsce. W końcu pewną ilość z nas wyprowadzono zupełnie innym wyjściem, bo to którym wszedłem zostało zamknięte żeby wody się nie wlały.


Dostałem jakieś ubranie. Grube nie zgrabne . To co najlepiej zobrazuje czytelnika, to przypominało to ruską fufajkę. Niestety klimat był straszny. Odnaleźliśmy nasze dawne miejsce. Ale tylko czubki budowli wystawały miejscami spod wszech obecnego piachu. Żyliśmy jak mogliśmy. Ale szybo zorientowaliśmy się że marniejemy. Marszczą się nasze ciała opuszczają siły ,i odchodzimy. Wielu z nas opuściło ciała i ja też. Przed kataklizmem żyliśmy po około tysiąc lat, a kto chciał to i dłużej. Aż tych naszych dóbr ,to oddali nam jedynie coś co było o wiele bardziej prymitywne niż posiadaliśmy. I chyba była to maszyna parowa. I jakieś narzędzia. Na moje prośby żeby dali nam to lepsze. Dostałem odpowiedź, a skąd weźmiecie paliwo? A resztę z tego co nam zabrali jakimś magicznym sposobem powiedzieli że przechowają potomnym. By w pewnym okresie czasu to odnaleźli. Ot co.


I teraz odsyłam czytelnika do Takiego pisma Nieznany świat. Ale chyba ze dwadzieścia latek temu Rymuszko zamieścił pewien artykuł o Agharcie. Czyli podziemnej bardzo zaawansowanej cywilizacji. Szkoda że nie posiadam tego numeru. Pamiętam jedynie że wybrani ludzie. Zaledwie 5 czy 6 osób co kilkanaście lat byli zapraszani ,i zabierani. Szkolono ich i wypuszczano .A to małe słowo .Ponieważ tych osobników umieszczano na wysokich stanowiskach rządowych, by sterowali naszą obecną cywilizacją. I taki dopisek. Że to właściwie już nie są ludzie. O kurrrrrrr-C-co? I jeszcze że w tych Himlajach są podziemne świątynie pełne przepychu. Ale że to są świątynie WĘŻOWE.!!!!


A o obecnie bardzo wielu ludzi się budzi i przypomina wiele ze swoich poprzednich wcieleń.


Ja dotarłem do pra początku swego istnienia kiedy to tak zwany OJCIEC MATKA powołał mnie do istnienia. Jaka cudowną miłością mnie obdarzał. Ale pokazał co mnie czeka, i że mnie straci. A ja że nigdy nie odejdę ,i żeby dali mi broń. A on MASZ MOJĄ MIŁOŚĆ. To najlepsza najcudowniejsza energia jaką mogę ci dać. A potem .Ach boże co plenum to gorzej, i tak do dnia dzisiejszego.


Kiedyś oglądałem taki filmik o chłopcu z Marsa. I zapragnąłem też wiedzieć kim jestem i oto efekt. Ale na to czekałem wiele lat. Pewna jasnowidząca Małogosia wzięła pewnego razu mnie za głowę, i o mało nie padła oparła się o ścianę.


Człowieku a kim ty jesteś. Prosiłeś o energię i ją dostałeś. Ale takiej jeszcze nigdy nie doświadczyła. A ja że kim jestem ? A to dobre pytanie też chciałbym wiedzieć. Potem pewna sesja z medium I tez to co mi zobaczyli. Aż w końcu sam zacząłem przypominać swoje jestestwo. I wiem dlaczego ten cholerny Lucyferianizm tak na mnie poluje. Już mnie prawie mieli, ale stracili bezpowrotnie. I wiedzą że mogę im bardzo wiele nabruździć. Co z pełną [wdzięcznością ] im czynię.


Jaka robota taka moja zapłata. Ale to już zależy od ciebie drogi czytelniku. Czy zaakceptujesz, i uwierzysz w te powiedzmy schizofreniczne wypociny. Ale ja mam to gdzieś, albo w d .Przez duże D. Możesz to przyjąć lub nie. Twoje zbawienie należy do ciebie. A moim pragnieniem jest darmowo, i anonimowo dotrzeć do jak największej liczby osób. Ale bez jakiejkolwiek zmiany treści . Tylko tyle.
GG

A ciąg dalszy nastąpi.
Dla chętnych polecam wcześniejszy mój opis pod tytułem. Metody programowania ludzkości.

 

2 thoughts on “RELACJA : Zacząłem przypominać sobie swoje jestestwo dlatego ten cholerny Lucyferianizm tak na mnie poluje.

  1. Jeżeli kogoś interesuje to niech wklepie w gugla Dziki Mietek a się dowie z kim miałem do czynienia. na dzień dzisiejszy 23-12-2020 właśnie zdycha ów osobnik. polecam również

    JAN VAN HELSING ROZMOWY ze śmiercią. Znjadziecie w sieci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *