Wrocław: Zwyrodnialec wlał żrący środek do psiego pyska. Suczka walczy o życie

Fot.: screen video/Fundacja Centaurus

Pod opieką wrocławskiej fundacji „Centaurus” przebywa Zizi. Konkubent właścicielki chciał ją zabić za pomocą żrącego środka do czyszczenia toalet, który wlał suczce do pyszczka.

Zdarzenie miało miejsce 8 stycznia we Wrocławiu. Podczas nieobecności właścicielki Zizi, jej konkubent wlał suni do pyszczka prawie całą butelkę środka do czyszczenia toalet. Suczka doznała rozległych poparzeń jamy ustnej oraz przełyku, a jej stan jest bardzo ciężki, nie wiadomo, czy przeżyje.

Tak całą sytuację opisano na profilu społecznościowym fundacji „Centaurus”.

W dniu dzisiejszym (12 stycznia-przyp. red.) przejęliśmy opiekę nad Zizi. Psem, któremu niewyobrażalne cierpienie zadał człowiek.

Opis obrażeń z kliniki przeraża:

W piątek, podczas nieobecności właścicielki konkubent pod wpływem alkoholu wlał pieskowi do pyszczka prawie całą butelkę środka do czyszczenia toalet typu domestos.

Aktualnie pies w stanie ciężkim, nie jest w stanie samodzielnie przyjmować pokarmów, rozległe poparzenia w jamie ustnej, ze względu na stan pacjenta, na ten moment brak możliwości oceny stopnia uszkodzeń dalszej części przewodu pokarmowego (silna bolesność oraz krwotok podczas próby rozwierania pyszczka). Ze względu na stan zwierzęcia wezwano policję. Stan zwierzęcia ciężki, wymaga 24-godzinnej hospitalizacji.”

Właścicielka psa zrzekła się Zizi, a policja pojechała po konkubenta. My zajęliśmy się maleńką.

Zizi przewieźliśmy do całodobowej kliniki, gdzie przebywa i pozostanie tam przez wiele dni. Pozostanie, o ile ocena obrażeń będzie dawała nadzieje na wyleczenie. Zizi została wprowadzona w śpiączkę. Lekarze starają się ustabilizować jej stan by dokonać oceny zniszczeń w organizmie. Bo rokowanie przy takiej ilości żrącego środka, który dostał się do przewodu pokarmowego, jest ostrożne.

Widok cierpiącej Zizi, cieknącej z jej pyszczka krwi, wyraz jej oczu, przerażenie, smutek i strach powodują lawinę łez. Bo bezsilność z jaką kolejny raz przyszło nam się zmierzyć, jest obezwładniająca. Bo dla maleńkiej, kochanej Zizi, jedyne co możemy dziś zrobić, to trwać z nadzieją, że da radę. Że wywinie się śmierci. Że badania dadzą nadzieję, a nie ją odbiorą, kończąc jednocześnie życie suni, dla której człowiek stał się najgorszym katem. Na ten moment wiadomo, że popalony jest również przełyk, aż do wpustu do klatki piersiowej, ale dobrą informacją jest to, że błony śluzowe krwawią – to ostatnie daje nadzieję.

Zizi musi żyć. Na przekór swojemu oprawcy, który wedle naszych informacji, kolejny raz skatował maleńką sunię. Poprzednie zdarzenie miało miejsce kilka lat wstecz. Zizi została przyniesiona do kliniki z ranami ciętymi, jednak brak dowodów i tłumaczenie, że pogryzł ją jakiś pies, nie pozwoliły na skazanie oprawcy. Wtedy mu się udało, udało się też Zizi, która po leczeniu doszła do siebie. Co działo się w życiu tej biednej psiny, aż do dzisiaj, nie wiemy. Obawiamy się jednak, że jej życie, to jedno wielkie cierpienie. Że razów i upokorzeń jakie zadał jej ten człowiek, nie jesteśmy sobie w stanie nawet wyobrazić.

A Zizi to dobry pies, poczciwy. Tylko, życie miała do tej pory wyjątkowo ciężkie.

Dziś, Zizi stoi na rozstaju dróg. Wierzymy, że mimo tego co ją spotkało, będzie chciała żyć i jej udręczone ciało za jakiś czas będzie zdrowe. Wiemy, że koszty leczenia będą ogromne, bo sunia będzie musiała przez wiele tygodni przebywać w klinice. Kroplówki, sonda, leki, diagnostyka i leczenie to wszystko kosztuje, a mała Zizi nie ma nic, ani nikogo, kto zapłaciłby dziś za jej leczenie. Prosimy, pomóżcie.

Ze swoje strony obiecujemy, że dołożymy wszelkich starań, by oprawca został postawiony przed wymiarem sprawiedliwości. Dołożymy starań jako oskarżyciel posiłkowy, by został skazany. Będziemy wnosili, by zwrócił koszty leczenia i rehabilitacji Zizi. Ale zanim to się stanie, miną miesiące, a Zizi czekać na pomoc zwyczajnie nie może.

Prosimy też o pomoc w pokryciu kosztów związanych z gromadzeniem dokumentacji, dojazdami, jeśli nikt się nie zgłosi pro bono – również z pokryciem kosztów adwokata.

Kat Zizi już nie skrzywdzi, ale jeśli nie poniesie żadnych konsekwencji, ryzyko, że powtórzy swoje zachowanie jest bardzo duże. Wspólnie zawalczmy o życie Zizi. Wspólnie doprowadźmy do skazania jej oprawcy”.

Pomóc Zizi można dokonując wpłaty >TUTAJ<

Renata Zalewska-Ociepa

źródło: Fundacja „Centaurus”

Fot.: screen video/Fundacja Centaurus

 

4 thoughts on “Wrocław: Zwyrodnialec wlał żrący środek do psiego pyska. Suczka walczy o życie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *